skomentowane fotki

 

Ostatnie zmiany
 
  
Upodobania Jana Pawła II
      | modyf: Artur Rogoziński 2009-10-28, 16:06 | 1079 odsłon
serwiszglossie
 

Jan Paweł II jak każdy z nas miał swoje ulubione zajęcia. Bardzo lubił np. jeździć na nartach, grać w piłkę nożną (w późniejszych latach kibicować) czy zajadać się kremówkami.

 

Narty:

 

Włoski dziennik "Il Messaggero" opublikował fragment wspomnień kardynała Stanisława Dziwisza na temat potajemnych narciarskich wypraw Jana Pawła II.

Rozdział pochodzi z książki napisanej przez metropolitę krakowskiego we współpracy z watykanistą Gian Franco Svidercoschim "Życie z Karolem", która ukaże się we Włoszech w środę, a w Polsce, pod tytułem "Świadectwo" - w sobotę.

Osobisty papieski sekretarz ujawnia, że Jan Paweł II, który miał kłopoty z przyzwyczajeniem się do "zamknięcia" w Watykanie, około stu razy udawał się ze swymi najbliższymi współpracownikami i przyjaciółmi na sekretne wycieczki w góry, przede wszystkim do Abruzji.

"No to nam się udało!"

Nikt nic nie wiedział, ani w Watykanie, ani dziennikarze. Pierwszy raz to była prawie ucieczka - wspomina kardynał Dziwisz. Decyzja o wyjeździe na narty była - jak to ujmuje - "zbiorowa" i zapadła przy stole. Miejsce - Ovindoli w Abruzji, zasugerował ksiądz Tadeusz Rakoczy (obecnie biskup bielsko-żywiecki), który sam jeździł tam na nartach.

Dla bezpieczeństwa - dodaje kardynał Dziwisz - dwa czy trzy dni wcześniej ksiądz Józef Kowalczyk (obecny nuncjusz apostolski w Warszawie, wówczas pracownik watykańskiego Sekretariatu Stanu-PAP) pojechał tam na rekonesans, by uniknąć niespodzianek.

Metropolita krakowski opowiada w swej książce, że do pierwszej potajemnej wycieczki na narty doszło - o ile, jak zaznacza, dobrze pamięta - 2 stycznia 1981 roku.

Wyjechaliśmy około godziny 9 z pałacu w Castel Gandolfo samochodem księdza Józefa, by nie rzucić się w oczy Gwardii Szwajcarskiej. Ksiądz Józef prowadził, a obok niego siedział ksiądz Tadeusz i udawał, że czyta gazetę. Trzymał ją całą rozłożoną przykrywając w ten sposób Ojca Świętego, który był z tyłu, ja byłem obok niego - opowiada kardynał Dziwisz.

Jak zaznacza, ksiądz Józef Kowalczyk prowadził samochód niezwykle ostrożnie przestrzegając ograniczeń prędkości i zwalniając na każdych pasach. Wyobraźmy sobie, co by było, gdyby doszło do wypadku, albo gdyby samochód się zepsuł - dodaje.

Według jego relacji, papież był zachwycony tym, że mógł jeździć na nartach i bardzo wdzięczny swym współpracownikom za zorganizowanie tej wyprawy. Wracając do Rzymu Jan Paweł II powiedział z uśmiechem: No to nam się udało!.

"Nikt go nie poznawał"

Papieski sekretarz opowiada, że także podczas następnych wypraw starano się znaleźć miejsca, gdzie było pusto, ale nie zawsze to się udawało. Ojciec Święty zachowywał się jak najzwyklejszy narciarz. Był ubrany jak wszyscy: kombinezon, czapka, ciemne okulary. Ustawiał się w kolejce razem z innymi ludźmi. Przezornie jednak jeden z nas stawał z przodu, a drugi z tyłu trzymając skipass, by wjechać na górę.

To wyda się niesłychane, ale nikt go nie rozpoznawał. Także dlatego, że nikt nie mógł sobie wyobrazić papieża, jeżdżącego na nartach! - dodaje metropolita krakowski.

Ujawnia, że podczas jednej z wypraw Jana Pawła II rozpoznał na stoku chłopiec w wieku około 10 lat. Zatrzymał się i krzyknął do swoich kolegów: Widzieliście? To papież! Papież!.

Jak opowiada sekretarz Jana Pawła II, sytuację uratował ksiądz Tadeusz Rakoczy mówiąc do chłopca: Co ty mówisz? Pospiesz się, bo zaraz zgubisz kolegów.

My zaś popędziliśmy w dół do samochodu i ruszyliśmy w drogę powrotną do Rzymu - relacjonuje kardynał Stanisław Dziwisz.

 

Piłka Nożna:

 

Tutaj przytoczę kilka cytatów ze wspomnień Eugeniusza Mroza (przyjaciela papieża):

"Jak każdy z nas Lolek lubił sport. Zamiłowanie, szczególnie do gry w piłkę nożną, zaszczepił w nim starszy od niego o 14 lat brat Edmund. Zabierał on Lolusia na mecze, stawiał kilkuletniego braciszka za słupek na bramce.

Później Lolek grał najpierw jako obrońca, nazywaliśmy go Martyną (znakomity obrońca lwowskiej Pogoni), potem już stale był bramkarzem, a że bary miał szerokie, zasłaniał pół bramki. W mieszkaniu grał z ojcem w "szmaciankę".

Wspomagał też drużynę żydowską. Był dobrym bramkarzem, ale zdarzało mu się puścić gola. Wtedy starsi koledzy nieraz go rugali. Gdy po wielu latach spotkaliśmy się z nim w Watykanie, śmiał się na te wspomnienia" W późniejszych latach Papież wiernie kibicował i bardzo lubił oglądać mecze piłki nożnej (był kibicem Cracovi)

 

Teatr:

 

Wspomnień ciąg dalszy:

"Jego pasją był teatr. Grał w wielu sztukach klasycznych z repertuaru Sofoklesa. Wcielał się w role stworzone przez Słowackiego, Fredrę, Wyspiańskiego. Uwielbiał poezję Norwida, którą często recytował. Nas ona męczyła, bo była niezrozumiała. Pamiętam, że gdy miała być wystawiona "Balladyna" Lolek grał Kirkora. Tuż przed premierą jeden z kolegów, który odtwarzał rolę von Kostryna, zachorował. To groziło klapą, więc Lolek zgłosił się do reżysera, że on odegra także i tę rolę, bo nauczył się jej podczas prób. I rzeczywiście odegrał. To pokazuje jego pasję i talent.
Z anegdot teatralnych dodam, że podczas jednej ze sztuk zauważyliśmy, że Lolek ma gołą piętę, czego w scenariuszu nie było. W następnym akcie wszystko było normalnie. Okazało się, że zamalował piętę atramentem"

 

Spacery po górach:

 

"Z kolei zamiłowanie do górskich wędrówek zaszczepił w nim ojciec. A góry były blisko, bo Wadowice leżą na skraju Beskidu Małego. Z czasem rozpoczęły się także dłuższe wyprawy w Gorce, Pieniny, Tatry. Pamiętam, że w 1937 roku było obchodzone Święto Gór w Zakopanem. Pojechałem tam z Lolkiem i z jego ojcem. W piękny dzień wybraliśmy się zdobyć Giewont. Na Czerwonych Wierchach niespodziewanie wpadliśmy w wielką mgłę. Ojciec Lolka szedł przed nami i rozpłynął się w tej mgle. Wołaliśmy go, szukaliśmy, lecz bez skutku. Lolek padł na kamienie i zaczął modlić się o ojca, w czy ja mu towarzyszyłem. Z wielkim niepokojem wróciliśmy do pensjonatu, a tam jego ojciec czekał na nas z herbatą"

 

Jak widzicie Jan Paweł II był bardzo wszechstronnym człowiekiem uwielbiał Sport jak i również Teatr.

 

 

 




do góry | modyf: Artur Rogoziński 2009-10-28, 16:06 | 1079 odsłon
Szczęśliwy numerek!!!
MATURA

zdawalność matury w naszym liceum

   2009 - 99,26%  

   2008 - 98%  

ADRES

11-200 Bartoszyce
ul. Boh. Monte Cassino 9

 lo@bartoszyce.info

 TELEFONY

Sekretariat
89 762 28 59

Pokój naucz. I bud.
89 762 10 83

Pokój naucz. II bud.
89 762 10 82

Pracownia komp.
89 762 20 62

Biblioteka
89 762 10 84  

Pedagog
89 762 10 81


 
GG
PODSERWISY
 
 
Bartoszyce,bartoszyce,liceum,Liceum,szkoły,Szkoły,szkoła,Szkoła,program wychowawczy,lektury,bartoszyczanie,bartoszyckiem,Bartosz,Żeromski,ogólniak,lic,rekrutacja, LO, lo, LiCeUm, Liceum Ogólnokształcące, nauczyciele, belfer, oświata, szkolnictwo, Warmia i mazury, warmia, mazury, Binieda, klasy, uczniowie, zespol, Bartoszyce, ogólniak, liceum, szkoła, nauka, belfer, ściąga, Żeromski, Sępopol, W Bartoszycach, bartoszycki, powiat Bartoszyce, gmina Bartoszyce, miasto Bartoszyce, Bisztynek, Lidzbark, Warmiński, WIM, WM, uczyć się, nauczanie, Zespół szkół, Andrzej Binięda, starosta, wójt,liceum, ogólniak, lo, MDK, mdk Bartoszyce, podanie do liceum, pierwszy dzień wiosny, akcja krwiodawcza, studniówka, otrzęsiny, rok szkolny, klasy, 11-200, biblioteka, profil, klasa matematyczno-informatyczna, klasa biologiczna, klasa proeuropejska, klasa językowa, 2006/2007, 2007/2008, klasa pierwsza, klasa druga, klasa trzecia, w szkole, anglojęzyczny, francuskojęzyczny, niemieckojęzyczny, rosyjskojęzyczny, ukraińskojęzyczny, dla absolwentów, im. S. Żeromskiego, imienia Stefana Żeromskiego, klasy o profulu, profil klas, liceum profilowane, wychowawca, program nauczania, statut szkoły, Sępopol, Łabędnik, Monte Cassino, szkole, o szkole, o liceum, z liceum, nad liceum, pod liceum, obok liceum, współpraca z MDK, osiągnięcia, osiągnięcia przedmiotowe, osiągnięcia sportowe, Primus Inter Pares, matura, Stefan Żeromski, biografia Stefana Żeromskiego, WSO, Plan lekcji, zjazd absolwentów, laureaci, samorząd szkolny, statut szkoły, dzwonki, zajęcia pozalekcyjne,